avatar blog

Co należy

Po powrocie na łono ziemi ojczystej i uzyskaniu dostępu do pełnej gamy polskich liter, pomyślałem sobie, że zarówno na własny późniejszy użytek jak i być może dla Ciebie, drogi czytelniku/droga czytelniczko, warto by było zamieścić listę rzeczy potrzebnych vel niezbędnych w tego typu podróżach.
Wybór trasy jest rzeczą stricte arbitralną, ulegającą czasem nagminnym zmianom, ale jakiejkolwiek by się nie obrało, samą wyprawę należy poprzedzić lekturą - czy to literatury fachowej czy podróżniczej prozy, no i zakupem odpowiedniego przewodnika. No, chyba, że ma się chcicę wyprawy 'na naturszczyka' - pewne regiony zapewne by to wynagrodziły świeżością doznań, inne pewnie nie... Niech nie będzie zaskoczeniem, że podobnie jak właściwie wszyscy napotkani na naszej drodze turyści mniej lub bardziej ekstremalni, opieraliśmy się na przewodnikach Lonely Planet. I nie zawiedliśmy się.

SZCZEPIENIA
W czasie wertowania literatury należy się upewnić - najlepiej u specjalisty od chorób tropikalnych, którego znaleźć można np. w każdej prywatnej sieci przychodni - jakie są wymagane szczepienia ochronne. Afryka to, poza wyrafinowanym bogactwem przyrody, istne skupisko wszelkiego rodzaju bakterii i wirusów, ergo trzeba ze szczególnym pietyzmem podejść do tematu. Statystyczny Kowalski nie jest zaszczepiony przeciwko zbyt wielu chorobom, więc lista zastrzyków jest możliwie najdłuższa.

Najwcześniej należy zacząć serię trzech prób szczepień przeciwko żółtaczce A i B, czyli wirusowemu zapaleniu wątroby - jednej z tzw. chorób brudnych rąk. Pierwsze dwie próby dzieli miesiąc, ale wykonanie trzeciej powinno nastąpić około pięć miesięcy po próbie drugiej. Jak niezbicie wynika z powyższego, proces żółtaczkowy zajmuje minimum pół roku, ale przynajmniej w teorii szczepienia te działają do końca życia (piszę 'w teorii', gdyż albowiem ponieważ na dobrą sprawę przed każdym wyjazdem w tropiki należy sprawdzić, czy szczepienia wciąż chronią). Reszta wymaganych szczepień ma jedną próbę. Można je zrobić na minimum miesiąc przed wyjazdem i nie ma przeciwwskazań, by zrobić je za jednym zamachem na swe ramię - są to szczepienia przeciwko durowi brzusznemu (starcza na trzy lata), tężcowi i błonicy (10 lat), polio (rok), meningokowemu zapaleniu płuc (dekada) i żółtej febrze (też dyszka). W przypadku tego ostatniego szczepienia, należy je odznaczyć w specjalnej żółtej książeczce szczepień, którą dostaje się tuż po zastrzyku, a której okazania wymaga się na niektórych afrykańskich (i nie tylko) przejściach granicznych.
Szczepienia można bez zbędnego wyczekiwania przyjąć w okolicznych sanepidach - gdzie też uzyskać można pomoc w kwestii rozłożenia zastrzyków w czasie - bądź zapytać się o ich dostępność u lekarza pierwszego kontaktu.
Pozwolę sobie jedynie zaznaczyć ku przestrodze, że mi wszystkie powyższe ukłucia uszczupliły zasoby pieniężne o jakiś tysiąc złotych (piszę to w drugiej połowie 2010 roku).
Należy pamiętać, że każdy jest przypadkiem jednostkowym, z własnymi słabościami i przypadłościami, a więc tak czy inaczej wizyta lekarska przed każdym wyjazdem winna być na samym szczycie priorytetów.

LEKI, KOSMETYKI ITP.
A propos chorób, pozostaje jeszcze kwestia być może najbardziej nagląca, a zarazem najbardziej upierdliwa - malaria. Na tę śmiertelną, przenoszoną przez komary chorobę jak na razie nie ma szczepionki. Są za to leki, które należy profilaktycznie zażywać w określonych odstępach czasu. Wybór sprowadza się na dobrą sprawę do leków Lariam i Malarone. W kilku miejscach i źródłach reklamowano nam Malarone jako ten bezpieczniejszy, bo choć trzeba go brać codziennie o niezmiennej porze i tylko w trakcie posiłku, choć sieje odrobinę spustoszenia wewnątrz wątroby i radzi się unikać alkoholu w trakcie kuracji, to nie ma lariamowej sławy wywoływania schiz tudzież stanów depresyjnych. Niektórzy podróżnicy, zwłaszcza ci, którzy wyjeżdżają na dłuższy czas, ryzykują opierając się li tylko na komarowych odstraszaczach, ale każdy odpowiedzialny lekarz powie, że zażywanie jakiejś antymalarycznej ochronki może stanowić różnicę między życiem a śmiercią. W przypadku Malarone'u oznacza to codzienne 'branie', które należy rozpocząć na minimum tydzień przed wyjazdem, kończąc tydzień po powrocie. Lek ten można dostać na receptę, zamawiając opakowania po 12 tabletek (150-200 złotych każde, taniej można je znaleźć w aptekach internetowych). Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że zażywanie leków antymalarycznych ogranicza do minimum ryzyko zachorowania, ale nie eliminuje go. Dlatego też trzeba przestudiować mapkę rejonów malarycznie nacechowanych i oprócz obowiązkowej moskitiery zaopatrzyć się w odpowiedni środek na komary. Nam bardzo do gustu przypadła Mugga, dostępna w aptekach w sprayu bądź sztyfcie.

Dobór leków jest każdorazowo zależny od naszych potrzeb, więc pozwolę sobie zaprezentować - gwoli przykładu - mój zestaw, sporządzony przy pomocy znajomej lekarki. Oprócz przeróżnych opatrunków i środków odkażających, aspiryny i środków przeciwbólowych, wziąłem ze sobą rozpuszczalne wapno oraz multiwitaminę z magnezem. W apteczce znalazło się też miejsce na loperamid (laremid) na biegunkę, no-spę forte na bóle brzucha, polprazol (na te same bóle plus na zgagę), proxacin na zakażenia dróg moczowych, potasowy kalipoz używany przy biegunkach, odwodnieniu, wymiotach, czy skurczach nóg, oraz przeciwkaszlowy thiocodin i przeciwymiotny metoclopramid. Jako że od początku w planach było wejście na Kilimanjaro, wzięliśmy również ze sobą diuramid na chorobę wysokościową i furosemid na duże duszności. Dodatkowo spakowałem też Daktarin w sprayu, czyli rozpylany na stopy lek stosowany w profilaktyce przeciwgrzybiczej.
Pozostaje jeszcze kwestia kremów chroniących przed słońcem. Ten aspekt determinuje geografia - my zaopatrzyliśmy się z kremy z filtrem 30 i 50, które przydają się w czasie długich wędrówek w słońcu jak i w górach, oraz 5 i 10 na czas w słońcu się wylegiwania.
Nie muszę chyba zaznaczać, że dostępność, ostateczną przydatność i dawkowanie leków należy każdorazowo omówić z lekarzem podróży.

Reszta ekwipunku chemicznego opiera się na kwestiach higienicznych - innych rzeczy potrzebuje mężczyzna, innych kobieta. Ja, oprócz wyżej wymienionych dewocjonaliów, zaopatrzyłem się w szczoteczkę do zębów oraz pastę (jedna duża spokojnie starcza na dwa miesiące), składaną szczotkę do włosów, ręczna golarkę z jednym zapasowym zestawem ostrzy, dezodorant w sztyfcie, mocno nawilżający krem do twarzy (pomoże po goleniu, jak i na lekkie oparzenia słoneczne), sporo patyczków do uszu i mydło w płynie (nadaje się też jako szampon oraz do ręcznego prania i namydlenia twarzy przed goleniem) - jeśli ktoś kojarzy płynne mydła w pojemniczkach ze specjalnym naciskanym kranikiem, we wszelakiej maści sklepach są dostępne pojemniki wymienne do tego rodzaju wihajstrów, różniące się tym, że zamiast kranika mają nakrętkę. Polecam. Jeden starcza na mniej/więcej miesiąc. Po kąpieli (bardziej lub mniej całościowej...) przydaje się oczywiście ręcznik. I tu wkroczyła nowoczesność w postaci ręczników szybkoschnących, do dostania w najbliższym sklepie podróżniczym w różnych rozmiarach i cenach. Poza oczywistą rolką papieru toaletowego zawsze na podorędziu, dobrze jest też zmieścić mokre chusteczki. Ich najczęściej aloesowy zapach kojarzy mi się z morzem, gdzie nauczyłem się, że są świetnym przenośnym prysznicem instant. Najlepsze są duże paczki, z oryginalnym przeznaczeniem dla niemowlęcych pup (jedna - paczka, nie pupa - starcza na około miesiąc).

SPRZĘT
Zacznijmy od początku, czyli imponderabiliów, czyli nosidełka. Przy doborze plecaka (nigdy torby na ramię!) należy zwrócić uwagę na jego (nie)przemakalność, ilość kieszeni i pojemność. Trzeba się zmieścić w plecak od 50 litrów w górę, pamiętając przy tym wszakże, że będzie dodatkowym za przeproszeniem członkiem naszego ciała przez najbliższy czas. Polecałbym plecaki z wyjmowanym stelażem (co by je potem uprać móc), dodatkowym zapięciem na wysokości talii, jak i fabrycznie zapewnionym 'kapturkiem' przeciwdeszczowym. Piach, kurz, niezapowiedziany deszcz, słońce - przed tym wszystkim ów kapturek dodatkowo chroni podróżniczy dobytek, bo przecież różnej maści tragarze i pakowacze będą go traktować jako łach tudzież wróg numer jeden. Plecak powinien pomieścić jak najwięcej rzeczy, które wieziemy ze sobą - wszystko, co przytroczymy do którejś z jego ścian bocznych może zostać wyrwane, zgubione, zabrudzone, więc jeśli już musimy coś w ten sposób przytroczyć, pamiętajmy o dodatkowym zabezpieczeniu tegoż przed wpływem czynników zewnętrznych (np. torebką foliową). Ja i Piotr wyjechaliśmy na podbój czarnego z lądu z jednym, podobnym do wyżej opisanego plecakiem plus jednym plecakiem mniejszym vel mniejszą torbą na ramię, która przechowa nam aparat, książkę, przewodnik i okaże się pomocna przy miejscowych i krótszych wypadach z hotelu/hostelu/szałasu. W zależności od zapotrzebowania i planów, można rozważyć wzięcie namiotu. My obyliśmy się bez niego, słusznie przewidując, że akurat na naszej trasie znajdziemy noclegi, nie chcąc objuczać się dodatkowym ciężarem.
Oprócz sprzętów już między zdaniami wspomnianych, wzięliśmy 'zestaw małego terrorysty majsterkowicza', czyli scyzoryk z milionem opcji, funkcji łyżki/widelca/noża nie wyłączając (na aukcjach internetowych można bez problemu i za rozsądną cenę znaleźć taki właśnie poręczny zestaw stworzony na potrzeby Legii Cudzoziemskiej). Przydaje się też kubek termiczny i grzałka - tej ostatniej nie mięliśmy, czego niejednokrotnie żałowaliśmy. A propos prądu, warto mieć pod ręką uniwersalną przelotkę do kontaktów, co by żadne rozwiązanie bolcowe nas nigdzie nie zaskoczyło.
Radzę pomyśleć o aparacie komórkowym specjalnie na wyjazdy. Dostępne są modele kilku marek konstruowane z myślą o hardkorowcach (odporne na wstrząs, kurz, posiadające wbudowany kompas i latarkę), których nadrzędną funkcjonalnością jest to, że baterie starczają na dłużej. Zaopatrując się w takowy aparatus dobrze jest upewnić się, że nie ma on już simlocka, gdyż przynajmniej w tej części Afryki, którą my penetrowaliśmy, przemożnie popularny jest system pre-paid, czyli komórki na kartę, co daje możliwość zakupienia karty startowej i korzystania w danym kraju z usług lokalnej sieci. Z zasięgiem nie mięliśmy większych problemów. Jedynie Swaziland okazał się komórkową pustynią z naszego punktu widzenia jako że, jak się okazało… żaden polski operator nie podpisał umowy z miejscowymi, co skutkuje tym, że telefon ma zasięg, ale połączenie się z kimkolwiek jest już marzeniem ściętej anteny. Nie wolno też zapomnieć o lampce czołówce, odpornym na niedogodności zegarku oraz… długopisie i notatniku:)
Sprzęt fotograficzny zapewne zależeć będzie od potrzeb i umiejętności pstrykania, także tych urojonych. Przy pakowaniu lustrzanki należy pamiętać o porządnej jej ochronie, czyli profesjonalnym etui oraz zestawie do czyszczenia obiektywów (preparat + specjalna ściereczka). Piotr zabrał ze sobą lustrzankę cyfrową ze specjalnym, stosunkowo niedużym obiektywem do robienia filmów w jakości HD. Tego typu wihajstry zjadają pamięć nałogowo, więc zaopatrzyć się koniecznie trzeba w odpowiednią ilość kart pamięci. Alternatywą jest tu dysk przenośny, który wraz z aparatem możemy podłączyć do komputera w danej kafejce internetowej, co by przenieść zawartość danej karty - my tak robiliśmy i ratowało nam to życie (megabajty).
Odrębną kwestią jest Kilimanjaro. Podróżnicy wybierający się tylko, czy głównie na tę górę, zabierają zwykle ze sobą o wiele więcej sprzętu niż my (to był tylko jeden z etapów naszej podróży, więc nie mogliśmy pakować ogromu rzeczy typowo górskich). Oprócz całej masy ciuchów ciepłych, podpinek, trzymającej ciepło bielizny, czapek i rękawiczek (nie bez kozery na szczycie leży śnieg...), można też rozważyć kijki trekkingowe.

CIUCHY
Także w tym wypadku należy porządnie się zastanowić, jak może wyglądać nasza podróż patrząc przez pryzmat obranej trasy, sprawdzić warunki pogodowe i dokonać wyboru właściwego przyodzienia, również z uwzględnieniem różnic, nazwijmy to - płciowych. Dobrą metodą na doby start pakowania jest tzw. system „po 5”: pakujemy pięć par skarpetek, pięć par majtek i pięć podkoszulków - to uniwersalna ilość, pozwalająca nie martwić się zanadto kwestią ciągłego prania. Do tego dokładamy w miarę ciepłą kurtkę przeciwdeszczową, polar, jak i zwykły sweter na chłodniejsze wieczory. Całość doprawiamy czapką z daszkiem w jasnym kolorze (czarna będzie nam palić czachę żywcem) - może być ze specjalną ochronką na potylicę - chustą na głowę vel szyję i okularami przeciwsłonecznymi z polaryzacją. Dochodzą do tego spodnie trekkingowe długie oraz krótkie, jedna para butów – też trekkingowych – za kostkę oraz sandałów w typie sportowym (świetnie posłużą również jako klapki pod prysznic) e voila. Przy pakowaniu obuwie idzie na dno plecaka (najlepiej, by owo dno było oddzielnie otwierane), zaś kurtka/bluza oraz leki i przybory natury higienicznej - na górę, gwoli ich dostępności w podróży. Przydaje się też saszetka w wersji slim, która przylega do ciała, której nie widać pod koszulką, a która przechowa nasz niezbędnik dokumentowo-pieniężny. Dobrym pomysłem na wypady w rejony nie do końca bezpieczne jest stworzenie sobie portfela-atrapy, do którego możemy powciskać bezużyteczne karty rabatowe czy wejściowe pospołu z racjonalnie niedużym banknotem miejscowej waluty bądź też dolarowym, co by mieć co po chrześcijańsku podarować potencjalnemu napastnikowi w ciemnym zaułku.

FINANSE i DOKUMENTY
No właśnie - kasiora. Ten podstawowy element zostawiłem na koniec, choć hierarchia być może winna być odwrotna. Podeszliśmy w Piotrem do sprawy metodycznie. Obliczyliśmy mniej więcej, ile może nas wynieść cała ta afrykańska ekskursja i postanowiliśmy założyć oddzielne konta w banku, na które przelaliśmy założone sumy. Wyczailiśmy konto o tyle inne od mnogiej ich oferty na rynku, że przy przewalutawianiu (czyli obliczaniu należności w złotówkach przy wydatkach ponoszonych w walucie odmiennej) niekoniecznie bank najpierw zamienia kwoty na dolary czy euro, a dopiero potem na złote przy przeliczaniu należności. Chroniło to nasze finanse przed podwójnymi stratami na kursach wymiany walutowej. Warto, by takie konto dawało możliwość otrzymania karty debetowej/bankomatowej (niektóre banki mają możliwość wydrukowania takiej karty od ręki, ale często trzeba czekać około 2-3 tygodni na kartę, więc ów czas oczekiwania też należy wziąć pod uwagę). Takie specjalne konta mają też tę pozytywną cechę, że nie są naszymi głównymi kontami, co oznacza, że jeśli nie daj Bóg zostaną one szalbierczo ogołocone, zostaniemy pozbawieni tylko części oszczędności życia, zaś po powrocie takie konta można spokojnie zamknąć i nie przejmować się wiedzą, jaką na ich temat posiadły systemy bankowe państw dalekich.
Wzięliśmy ze sobą stosunkowo niedużą ilość gotówki, głównie w dolarach, spodziewając się - słusznie, jak się okazało - że co jak co, ale dolary wymienne będą wszędzie i zawsze. Reszta środków spoczywała na wyżej wymienionych kontach, czekając na pobranie z bankomatów. Zaiste, zadziwiały nas miejsca, gdzie można było wyjąć pieniądze ze ściany w Afryce wschodniej, przy czym zauważyć trzeba, że bankomaty w tej części świata najchętniej obsługiwały karty Visa.
Po zabezpieczeniu rzeczonej karty bankomatowej, dowodu osobistego, oczywiście ważnego paszportu z wizami oraz żółtej książeczki szczepień na żółtą febrę i nie tylko, należy się mocno zastanowić, czy coś jeszcze ze sobą papierowego tachać w świat. Przyda się jeszcze kilka zdjęć paszportowych (do wiz) oraz kilka kserokopii ostatniej strony paszportu ze zdjęciem (na wypadek jego utracenia i potrzeby zgłoszenia się do konsulatu/ambasady), ale właściwie nic ponadto. Reszta jest podróżowaniem.

To by było na tyle mądrzenia się. Mam nadzieję, że ten przydługi wywód okaże się dla kogoś pomocny. Pytania prosimy formułować w dziale kontakt :)

Napisał adrian dnia 2010-11-05 o 23:45:11








Dodaj komentarz


Komentarze

oZHrudeQ EVrvrQrSpBVgWtZErJ
2014-04-08 05:04:29

EVxUuooEOLxFsW cnMfhfdfSymwXE
2014-04-08 04:43:00

ZzVlwkZZMAryBAQ AvmEStJRIcrI
2014-04-08 04:20:06

gVjdlkyIxJgZJZEW BxCyRQWaSWftJ
2014-04-08 03:57:06

vQUdHylpoTbpZOpyr NUdTUlpMtTVZSaBb
2014-04-08 03:33:21

YSRdFstVTewLfg TcXUXQSAJzwoD
2014-04-08 03:10:32

UBmnVHhelSoygTG VFLdLWPjzgLJLuJslJ
2014-04-08 02:47:54

DDNzygFq eAKFddsDLATaJOgwrGM
2014-04-08 02:25:05

EbfdqTJhqZbvsMRJ recAACGoML
2014-04-08 02:03:32

qdOHGeyuzpOAgGmLrP oTWWEwdezeeIXp
2014-04-08 01:44:45

HFZmQrcYtZs VPKlWXcOXxnOr
2014-04-08 01:26:34

gjLhmjcQL PSkPvgMPkyEvlGW
2014-04-08 01:09:26

WcOtsmNrCe eWSegDNSNFg
2014-04-08 00:51:53

oOJlcJEa rdnRhXcUoLPuhxByvB
2014-04-08 00:34:29

CQycwuuBtWagkYfsGN rvGrGNzNDBfrcHruY
2014-04-08 00:16:47

qtFLULKsJoCOb nVgqkemWSbZZAviWKO
2014-04-07 23:58:50

RIKpyPuYoKPuoGdmO xxzaCdNFCeTAZM
2014-04-07 23:41:29

PLjDepRvZ rgdfqfexFtOvpWaOHC
2014-04-07 23:24:27

BxEDyTvqiRVxWvoriOt xPBrSaQBXbaoeSmgOX
2014-04-07 23:06:45

ugrXWkwbKIsyXFh hnoOhZcPQHSpJcqD
2014-04-07 22:48:53

dTswnfVfSKMHQg WYvsmxVmzhDUhnK
2014-04-07 22:31:35

VITyQRLcJ VMEQdSXaPaEXRBC
2014-04-07 22:13:25

vKrXSuTCAImMmxwm rFqtmZCIJqMiCAYkUy
2014-04-07 21:55:34

UscMqcSoUsfi IlTcIlCUQevHTZfrB
2014-04-07 21:38:09

VtzXvmyCF inmRidilag
2014-04-07 21:20:37

rFNsKOahfQy xiNBnhHMdajjsOESr
2014-04-07 21:01:59

zBuAfNNzAhrba WYjHboJjhQG
2014-04-07 20:43:37

dd04f2dv.enl;40;40

lypxCgqOJhJvKR VImhAoFiWcW
2013-11-18 05:13:54

dd04f2dv.enl;40;40

ZEZJZkkYOEljCSujX ubEitpTXbDQzdR
2013-11-18 04:45:49

dd04f2dv.enl;40;40

aBnJErWH vndzcbfdUDOVvWm
2013-11-18 04:17:30

dd04f2dv.enl;40;40

TRrxLfHCDuKndzYb QgiJbwNsLUWkoFXO
2013-11-18 03:49:28

dd04f2dv.enl;40;40

JkLoJkmpXXs CDCuhLPjrGeKBJ
2013-11-18 03:21:13

dd04f2dv.enl;40;40

dAKlPezMlsyCdvFstL JhgvqFqfIIS
2013-11-18 02:52:50

dd04f2dv.enl;40;40

mqmqTqFUHmRAZnFdxrP fbFnecmAnuvSaHQb
2013-11-18 02:24:33

dd04f2dv.enl;40;40

NDYOoyJaZltWsjaUR BMLcpyVHj
2013-11-18 01:56:27

dd04f2dv.enl;40;40

VRyLLhQjxIwh qysfzfNN
2013-11-18 01:28:10

dd04f2dv.enl;40;40

otuOljfNKhImLIkE SKKIsFHSup
2013-11-18 00:59:59

dd04f2dv.enl;40;40

neinQlaonst zvVzohMVc
2013-11-18 00:32:12

dd04f2dv.enl;40;40

ZVNJOHgZTfgSrY ZLonKaZPbViZFpFL
2013-11-18 00:04:10

dd04f2dv.enl;40;40

KEFQZazbFROkxVB HTlUDrUlnnaG
2013-11-17 23:36:35

dd04f2dv.enl;40;40

NcuVwMIa tTTztcKbTvCX
2013-11-17 23:08:09

dd04f2dv.enl;40;40

ioymbLsyvAft lacqtjsqDzzQk
2013-11-17 22:40:23

dd04f2dv.enl;40;40

lWZYVTvDqORYadwwwR txkYWXThmzsXYJRid
2013-11-17 22:12:12

dd04f2dv.enl;40;40

gShkGuGqCzX sUCtEoVACUZSRH
2013-11-17 21:43:36

W RPA m. in. Kapsztad honorowano nam nasze rodzime prawo jazdy... to jeśli ktoś ma w planie wypożyczyc samochód , oczywiście ruch lewostronny i policja nie żąda dokumentu samochodu....

KODA
2011-03-02 14:52:24

Przyjemny i ciekawy blog...

Aga
2011-01-16 22:15:51

Super. Bardzo dziękuję:-)
Jeśli moje plany się ziszczą z bezwzględną bezczelnością skorzystam z powyższych porad. Planuję objechać Afrykę dookoła(mniej więcej). No i połowę wiedzy koniecznej a niezbędnej, dzięki Tobie Adrianie już mam:-)
Ukłony najniższe!!!

Grzegorz Mniejszy
2011-01-04 11:14:00