avatar blog

Zonk

Pierwsza styczność z murem urzędniczym i pierwszy zonk - odmówiono nam wiz do Sudanu w ichniejszej berlińskiej ambasadzie... Brak potwierdzenia rezerwacji hotelowych (trzeba było w aplikacji wizowej wpisać miejsce pobytu, więc też i wpisaliśmy jeden z hoteli w Chartumie, co by pustego miejsca nie zostawiać, bo i to niegrzecznie) oraz, co wygięło nam twarze w geście doszczętnego zdziwienia, brak zaproszenia od kogoś wewnątrz tego targanego konfliktami kraju. Generalnie, sprokurowałem byłem oba wyżej wymienione dokumenta, aczkolwiek towarzysz Piotr stwierdził, iż dla świętego spokoju spróbujemy też innej drogi. Zaczyna się pod górkę, więc może skończy z górki (oby z tarczą...). Poza tym, mam przemożne wrażenie graniczące ze skrajną pewnością, że podróżowanie bez wpadek i organizacyjnych kwestii "do rozwiązania" jest turystyką zbyt frywolną dla kogoś, kto oprócz filtrów przeciwsłonecznych bierze ze sobą moskitierę, pięć paczek z napisikiem "Malarone" i kompas (w komórce mam...). Lot Berlin-Kair za 4 dni, więc ciśnionko główkę ściska.

Napisał adrian dnia 2010-06-01 o 23:41:34








Dodaj komentarz


Komentarze

o-ooo, i co teraz? Pioter mowil cos o promie. Skad dokad? Uwazajcie na piratow i na nieprzewidywalny Izrael...

Jo
2010-06-02 08:56:03