avatar blog

Pierwsze koty robaczywki

Aaaaaaaaleluja! W myśl starej zasady, ze ten się coś tam, kto się coś tam, poszli my po rozum do pośrednika i ostatecznie, mimo inicjacyjnego zonka, dostali my wizy sudańskie! O, dzięki ci Global Visa Services! Trudno byłoby nam bowiem ominąć ten kraj wielkości jednej czwartej Europy. Kamień spadł nam więc z serc... Oby nie prosto na wątroby, bo to przeto ino pierwsza przeszkoda na naszej drodze, której na dobrą sprawę jeszcze nie zaczęliśmy. Ja, na ten przykład, wykorzystałem dzień wolny, by przeprowadzić książki do nowego mieszkania i przeistoczyłem się w moje przeprowadzkowe alter ego - człowieka-kurza... Nic to! Na horyzoncie lans i bauns na Czarnym Lądzie, czyli bite dwa miesiące przymusowego opalania, spania z komarami, pocenia się, jedzenia świństw i braku higieny w pojęciu europejskim. Zaiste, wypoczyn: 10. Ale nikt nam nie odbierze tego, co tam zobaczymy i przeżyjemy. Przeżyjemy, zobaczymy.

Napisał adrian dnia 2010-06-03 o 23:46:21








Dodaj komentarz


Komentarze

Gratuluję i trzymam kciuki, będę wiernie śledzić Wasze postępy!

Iwona
2010-06-04 18:38:16

Zabroniliście odpowiadać na maila, tom sobie pomyślał, coby tutaj jeszcze raz pogratulować konsekwencji w działaniu i pożyczyć udanej wyprawy!

Kóba Rzyfko
2010-06-04 11:53:49

No jednym slowem akcyjka zycia! Mam nadzieje, ze po waszej wyprawie afryke nadal bedzie mozna odnalezc na mapie w tym samym miejscu i ze zostawicie jeszcze cos do obejrzenia dla innych kolegow, ktorzy na przyklad zza biurka beda sledzic wasze skandaliczne poczynania ;)
siskam goraco, zazdroszcze szczerze i czekam z niecierpliwoscia na start opowiesci!

Ewa
2010-06-04 10:44:51