avatar blog

Klimat Eurocity

Eurocity tez moze miec swoj klimat. Do Berlina jechalem bowiem w wagonie opanowanym przez braci ze wschodu. Trzech z nich bylo w moim przedziale i dosc szybko przeszli do rzeczy - rozlozywszy jakas dziwna zieleninke, wedliny i talerz serow, obalili byli dwie flaszki bez jakiejs zbednej w tym ukladzie popity. Rosjanin ze smiesznymi tatuazykami na lewej dloni (prawdopodobhnie wlasnej produkcji) nawet lypnal na mnie kilka razy, ale ostatecznie nie zdecydowal sie na zaoferowanie mi poczestunku. A przeciez tak sie miedzy naszymi narodami ostatnio zmienilo w kwestii przyjazni i zaufania... Choc moze to na tym ow zmiana polega? Ze juz nam niczego nie proponuja...
W Berlinie dolaczyl do mnie Piotr i juz w pelnym skladzie, dogoniwszy uprzednio uciekajacy autobus, udalismy sie nimze na lotnisko. Nie moglo byc przeciez po bozemu. Wyprawe afrykanska zaczelismy w stolicy Niemiec.

Napisał adrian dnia 2010-06-06 o 23:55:06








Dodaj komentarz