avatar blog

Nic za friko

Etiopczycy sa jak laleczki na sznureczkach: drobnej budowy, niewysocy, o cukierkowych, smuklych, pieknych twarzach, jakze innych od obliczy Sudanczykow - jakby rzezbionych w hebanie, o bardzo zdecydowanych afrykanskich rysach i czesto bardzo ciemnej karnacji, co kaze sie nimi zachwycac, ale czasem tez niepokoi. Duza odmiana jest tez pogoda: bardziej europejska, z temperaturami nieprzekraczajacymi 30 stopni i okazyjnymi (praktycznie codziennymi) burzami.
Wszechobecne, sudanskie 'Welcome!', 'How are you?', tudziez luzackie 'What's up white man!' ustapily za granica miejsca niewybrednemu, ale konkretnemu 'You!'. Mieszkancy tego szczegolnie pieknego kraju bywaja rownie uczynni co Sudanczycy, tyle ze tu przybiera to forme natrectwa, bowiem ma tez swoj cennik. Cennik, jakze by nie bylo, bardzo subiektywny. Etiopska, jakze chrzescijanska, uczciwosc polega na tym, ze tutejsi nie ukrywaja, iz ceny dla faranji sa nad wyraz inne niz dla lokalnych. Wlasciwie kazde zapytanie o droge czy jakakolwiek inna wskazowke konczy sie tym, ze przylepia sie do nas 'guide', ktory na koniec watpliwej czesto pomocy wyciaga reke po 'commission'. Najbardziej bezposrednie bywaja dzieci, ktore w kazdym wlasciwie miejscu otaczaja nas wianuszkiem ('Hello. Give money'). Choc jest to deprymujace, nie pozwalamy temu zepsuc ogolnie bardzo pozytywnego wrazenia, jakie ten kraj - pelen niesamowitych historii, legend i mitow - na nas robi. Szczegolnie pozytywne, gdy po dlugim dniu w podrozy zajadamy sie spaghetti z sosem koniecznie ubogaconym chili, dodajac do ogolnej mieszanki pyszne macchiato (lepszego nie pilem), prawie przy tym dziekujac, ze kiedys z wraza wizyta wpadli tu Wlosi. Ogladamy tez namietnie mundial, puszczany tutaj z angielskim komentarzem telewizji RPA, probujac zagluszyc te tragiczne poludniowoafrykanskie trabki bulgotaniem naszych zoladkow. Antymalaryczny Malarone, ktory jestesmy zmuszeni codziennie sobie aplikowac, nicuje nam bowiem trzewia dosc doszczetnie. Doliczylismy sie trzech objawow ubocznych rozpoczecia kuracji: otepienie, podwyzszona temperatura i biegunka. Coz, jak to ujal pewien hotelowy naganiacz juz w Aksum: 'Nothing is for free here, man'.

Napisał adrian dnia 2010-06-15 o 18:52:52








Dodaj komentarz


Komentarze

Adeczku kochany, witaj! Biegunka po leku antymalarycznym? nie pamietam wprawdzie, co ja bralam, ale tego objawu nigdy nie stwierdzilam. najbardziej deperymowal nas fakt, ze przez 12 godziny nie mozna bylo pic alkoholu. ale problem zostal szybko rozwiazany - bralismy lek wczesnie rano... a w ogole w krajach tropikalnych whisky to najlepszy srodek na wszystko.

Malgorzata Halaba
2010-06-17 11:26:00

Drogi bracie, objawy działania antymalarycznego Malarone: otępienie, biegunka? Martwię się, choć i bez brania Malarone często podobnie bywało tuż przed Twoim wyjazdem. Trzymamy kciuki z i Tasiem za lepsze samopoczucie u Was obu. Ufam, że macie szansę wzbogacania układu trawiennego elektrolitami. pa

sistera Adriana
2010-06-16 10:55:47

ojojoj, wcześniej Piotr pisał, że macie tylko dwa objawy, więc skoro dołączyło otępienie, to się w końcu wyśpijcie - jeden dzień bez imprezy przeżyjecie :) wiecie, żebyście wytrzymali całą podróż i potem nie pisali postów w stylu podróż-hotel(sen).... :P

Karol
2010-06-16 00:19:03