avatar blog

Addis Abeba

Jestesmy juz w Addis Abebie (sama nazwa oznacza nowy kwiat)- czwartym co do wielkosci miescie Afryki, pelnym wloskich kafejek, restauracji ze spagetti, pizzeri, sladow po cesarzu Hajle Selasjim. Tej wielkosci jednak az tak nie widac, tak jak nie widac tej masy 2,5 miliona ludzi, ktorzy podobno tu zyja. Sama Addis nie poraza wysoka zabudowa, czy tez nie wiadoom jakim ruchem ulicznym. Jest jedna ze spokojniejszych stolic jakie napotkalem, nieporownywalna np z Kairem.
Dotarlismy tu porannym autobusem z niezbyt mile przez nas wspominanego Dessi. W ogole podrozowanie w Afryce oznacza poranne wstawanie. Autobus wyjezdza z dworca zazwyczaj o 6 rano, ale same dworce otwierane sa godzine wczesniej. Zgadnijcie czy miejsca sa numerowane... Nam ostatnio udaje sie wejsc jakos bocznymi wejsciami i zajac odpowiednie miejscowki zanim ta masa ludzi runie do srodka przez otwarte bramy.Jeszcze tylko przywiazac bagaze na dachu i juz mozna spokojnie siasc. Zazwyzaj wstajemy wiec ok 4 nad ranem, aby spokojnie dotrzec na dworzec.Problemem sa nie tyle dystanse co czas potrzebny na ih pokonanie. Do Addis dostalismy sie i tak szybko - dystans 410km pokonalismy w ponad 10 godzin. Byla to jednak jazda droga asfaltowa. Tak wiec czas przejazdu miedzy miejscowosciami nie liczy sie w godzinach, ale dniach. Lalibela-Addis - 2 dni; Aksum- Lalibela - 3 dni; Addis - Jinka - do ktorej jutro sie udajemy - 2 dni - czeka nas 12 godzinna jazda jutro i podobnie pojutrze.
Glowne atrakcje Addis Abeby mozna zwiedzic w pol dnia. Pojechalismy wiec do kosciola sw. Trojcy gdzie znajduje sie grobowiec cesarza i malzonki - wstep 30birr, potem na tutejszy uniwersytet, ktory ma swoja siedzibe w dawnym palacu Hajle Selasjego. Palac nie robi wiekszego wrazenia. To nieco bardziej okazaly budynek, z duzym ogrodem, kilkoma rzezbami... Nic co kojarzyloby sie z przepychem i rzeczywista siedziba cesarza. Same komnaty Hajle Selasjego tez raczej naleza do skromnych. Warto jednak zwiedzic to miejsce. Potem jeszcze odwiedziny naszej praprapraprapra...prababki czyli liczacego sobie 3,4 miliona lat praczlowieka Lucy w tutejszym muzeum narodowym i... to by bylo na tyle. Dotarlismy jeszcze do podobno najwiekszego w Afryce rynku - zwanego Merkato. Mozna tu kupic wszystko. Przewaza niestety chinska tandeta, trudno znalezc cos typowo etiopskiego. Moja uwage przykuly tylko recznie robione wyroby z bizuterii - oczywiscie w przewazajacej czesci zlote. Wczoraj powloczylismy sie jeszcze w okolicy dzielnicy zwnaej z wloska Piazza - wlasnie tu stacjonowali Wlosi podczas okupacji Etiopii. Niska zabudowa, sporo tanich hoteli, pubow,... Niestety zaczyna nam w Etiopii doskwierac zima - ktora tutaj przyjmuje forme pory deszczowej. Pada codziennie. Dzis nawet kilka razy dziennie. Zazwyczaj sa to 10-15minutowe ulewy, potem na chwile sie przejasnia i mozna dalej ruszac w droge. Jest tez dosc "zimno" - ok 27 stopni celsjusza. Uzbroilismy sie wiec w dlugie rekawy i buty trekingowe...
Nasza trasa zacznie sie juz teraz kierowac coraz bardziej na poludnie. Konczymy juz etap pierwszy - starozytnych cywilizacji, pomnikow historii stworzonych przez czlowieka takich jak piramidy Egiptu, obeliski z Aksum czy koscioly Lalibeli, a zaczynam etap, w ktorym najwazniejsza bedzie przyroda, napotkani ludzie, afrykanskie plemiona. Powoli docieramy w okolice, ktorych historia nie byla zwiazana choc posrednio z nasza europejska. Jako pierwsza na naszej trasie - dolina Omo, zamieszkala przez pierwotne etiopskie plemiona, w ktorych wiara w sily przyrody caly czas jest najwazniejsza, deformujacych swoje ciala rytualnymi bliznami, a takze ozdobami z kosci sloniowej. Kolejna relacja z Jinki za dwa dni ( o ile bedzie Internet)

Kilka spostrzezen

Polak w Afryce - obywatel drugiej kategorii
Oto mail z ambasady RP w Addis Abebie - "z przykroscia musimy poinformowac iz ze wzgledow organizacyjnych oraz bezpieczenstwa nie organizujemy wyborow prezydenckich. Glosowac mozna w najblizszej placowce w Nairobi". Dla niewtajemniczonych - Kenia - 1500km na poludnie. To tak jakby ktos zachcial zaglosowac w Rzeszowie, ale uslyszal, przykro mi, moze Pan zaglosowac, ale w Brukseli. Co to znaczy wzgledy organizacyjne? Na co ida nasze podatki, po co w ogole istnieje ta placowka? My bylismy w Addis 20 czerwca, ale niestety nie dane bylo nam zaglosowac.

Blacha falista
Wydaje sie, ze Etiopia jest jednym z najwiekszych jej uzytkownikow. Na dobre wkradla sie w krajobraz tego kraju zastepujac innego rodzaju dachy - np. tradycyjne strzechy. Z blachy robi sie tez wszystko - okiennice, drzwi, ploty. Gdzie sie nie obrocic - blacha. Ciekawie wygladaja zwlaszcza domki wykonane z babusa, pokrytego mieszanina blota i slomy wlasnie nia pokryte.Nie oznacza to jednak braku widoku tradycyjnie rozumianych chat murzynskich.

Piwo
Bardzo dobre, zazwyczaj pilsner. Dominuja 2 marki - Daashen - robiony na francuskiej licencji, piwko chmielowe ok4,5%, naprawde smaczne; St. George - o podobnej mocy, ale rozniace sie w smaku poniewaz dodano do niego nieco cukru przez co brak tej przyjemnej goryczki. Cena w knajpie? Zachwycajaca - zazwyczaj butelki 0,33 za ok 0,5$ Przyjemnie usiasc po calym dniu podrozy i obejrzec Mundial

Mundial w Etiopii
Sam sygnal jest kupowany razem z komentarzem z RPA w j. angielskim. Co oznacza na szczescie, ze wszystko rozumiemy. Sama jakosc sygnalu przypomina jednak nasz VHS. Do tego bloki reklamowe sa dluzsze niz przerwa co oznacza, ze zazwyczaj nie mozemy obejrzec hymnow badz tez pierwszej minuty meczu lub drugiej polowy. Do tego reklamy wydaja sie byc ustawione w jednej i stalej kolejnosci, juz w zasadzie mozemy cytowac Home Elements; Oroma International Bank czy tez Holland Cars. Same reklamy tez dosc prymitywne (odzywa sie we mnie zboczenie zawodowe). Etiopczycy oczywiscie kibicuja najbardziej wszystkim druzynom afrykanskim, choc na meczach poteg europejskich tez sa tlumy

Napisał piotr dnia 2010-06-21 o 17:28:33








Dodaj komentarz


Komentarze

I jak, zdążyliście do Nairobi na wybory? Mam nadzieję, że już nie bolą Was żołądki po Malarone. Podstawowa zasada - nie łączcie go z alkoholem;)

Małgorzata Urbańczyk
2010-06-25 09:08:22

Trzymam kciuki za dostęp do punktu wyborczego w dniu 4 lipca! Musicie głosować, by nasz kandydat wygrał!
Sciskamy, rodzina Krajewskich i Komońskich
ps: pijcie juź lepiej piwo, nic sok z mango...

sistera Adriana
2010-06-23 16:42:47