avatar blog

Anus mundi i nowy kwiat

Nieopatrznie spozyty sok z papai konczy sie w ubikacji - stara zasada... Zimna ceramika stala sie doslownie podstawa naszej egzystencji. Podstawa bez przytwierdzonej don deski (to jakas swiecka tradycja na tym kontynencie). Tytulowy anus trzeba wiec traktowac bardzo doslownie...
Mielismy dnia kolejnego wyruszyc z samego rana w droge do stolecznej Addis Abeby, ale nasze wyczyszczone organizmy nie zechcialy. Zmuszajac kazda komorke oddzielnie, zwleklismy sie troche pozniej, spojrzelismy sobie w oczy i doszlismy do wniosku, ze kolejny dzien w zdzierczej Lalibeli jednak nie przejdzie i obmyslilismy droge alternatywna przez znana nam juz skadinad Woldie i Dessie. Dwa dni drogi tak czy inaczej.
Dessie okazala sie czysccem. Po podrozy-koszmarze (kamieniste drogi, zmienna pogoda, goracy silnik pod stopami, kurz, placzace i wymiotujace dzieci, etc.) pokoj-klitka z mysza w przystankowym Dessie, sasiadujacy przez sciane z ubikacja, gdzie pryszniczny brodzik oznaczal pisuar, a umieszczona (w ubikacji...) w podlodze toaleta robila za nie zawsze latwy cel. Kloaka swiata, gdzie nikt nic nie wie, natrectwo miejscowych przekracza granice przyzwoitosci, a zmeczenie otumania. To tylko jedna noc. Niecala, bo znow przed kogutami wstajemy (pewnie juz leza powiazane za nogi na autobusowych podlogach...), bez zbednej zwloki wynoszac sie z pokoju.
Droga do Addis to 10 godzin. Nas wpuszczono na dworzec wczesniej od tlumu, ktory rowno o 5.00 wbiega, wtlacza, wciska sie i wpycha przez powoli otwierana brame, przy wtorze wlasnego krzyku, zblizajacego sie juz zlowrogo do naszych uszu, oraz w oparach niemilosiernych spalin dziesiatek rozgrzewajacych silniki autobusow na rope. To cena znalezienia sobie miejsca wczesniej - zaczadzenie. Wyobraznia niech zadziala, gdy powiem, ze odleglosc miedzy stojacymi, wyjacymi, buchajacymi gryzacym dymem autobusami to co najwyzej dwa metry. Postoj autobusow to od 5.00 do 6.00 gryzaca mgla, ktorej zdaja sie nie zauwazac tylko stali bywalcy, m.in. ci, ktorzy w nieprawdopodobny sposob na swych zgietych karkach wnosza po prowizorycznych drabinkach kazdy mozliwy ciezar i pakunek na dachy autokarow.

Addis, Addis, to juz Addis! Miasto wszystkiego i niczego. Na tym jednym z najwiekszych targowisk Afryki (drugie miejsce za Chartumem) mydlo i powidlo, ale nie ma mydla w plynie i zadnej dobrej pamiatki. Za to mozna przywdziac trykot kazdego co bardziej znanego klubu pilkarskiego swiata, zaopatrzyc w plecak z Ronaldo/Rooneyem. Miasto blekitnych lad - tutejszych taksowek, spadkow i wzniesien, nadajacych niemilosiernie padajacemu deszczowi odpowiedni, jedyny mozliwy kierunek. Pokoj schludniejszy, z lazienka, kiblem z recznie obslugiwanym splywem, materacem tak zuzytym, ze sprawial wrazenie jakby wodnego. Toz to w koncu obudowana kafejkami slynna Piazza, centrum kulturowo-hotelowe czwartego co do wielkosci miasta kontynentu. Stanowczo traktujemy pewnego miejscowego pomagacza z teza, ktory chcial obiad za wskazanie drogi, i zasypiamy jak dzieci. Torby odtaja wsparte o sciane po tym, jak po raz wtory naruszono ich godnosc osobista, zgwalcono na pace autokaru.
Wstajemy pozno. Sniadanie + macchiato + Malarone na dobry poczatek, alleluja i do przodu. Pranie oddane do prania i wbijamy sie w miasto, uciekajac przed notorycznym deszczem, tutejszym smogiem. Nie udaje sie nam do konca. Ale nasze oczy widza duzo. Kosciol Swietej Trojcy (najdrozszy dzis zabytek...) z grobowcami jego erektora, cesarza Selassie wraz z malzonka, muzeum etnograficzne w dawnym palacu wyzej wymienionej pary, obecnie zamienionym na uniwersytet, gdzie mikre cialko cesarza spalo niegdys w mikrym lozeczku, gdzie ubikacje/lazienki cesarskie zobaczyc mozna takze. Jest tez muzeum narodowe, gdzie lezy prababka Lucy, najlepiej zachowany kosciec praczlowieka, ktora przyjela imie po beatlesowskiej piosnce, ulozonej z kolei ponoc na czesc uzywki, 'Lucy in the Sky of Diamonds'. Koniec dnia. Jutro znow o 5.00. Ale kupilem szampon zamiast mydla w plynie, bo tu nie znaja.
Addis Abeba - po tutejszemu 'Nowy kwiat'.

Napisał adrian dnia 2010-06-21 o 17:48:08








Dodaj komentarz


Komentarze

siostra sisters... hokej jest w Afryce cokolwiek malo popularny (nie widzialem tu NAWET JEDNEGO sztucznego lodowiska), wiec beda pewne trudnosci... przywioze cos fajnego Staskowi - jak zawsze.

adrian
2010-07-05 18:31:13

Cholera, porzućcie soki - pijcie tylko piwo, jeśli po sokach często następuje czyszczenie 'nie przerywające snu'.
ściskam, MK
ps: czy na targu obok plecaków 'z Ronaldo/Ronneyem' są też plecaki z gwiazdami NHL (liga hokejowa)- pytanie retoryczne... - pytam tylko dlatego bo dziecko pyta ...

sistera Adriana
2010-06-23 16:48:42