avatar blog

Wielka Piatka

Wielka Piatka

Nie mylic z Wielkim Piatkiem. Wielka Piatka (Big 5) to marzenie kazdego mysliwego. Naleza do niej: Bawol, Slon, Lew, Nosorozec oraz Gepard. Polowania ze sztucerem naleza juz jednak do rzadkosci, my zapolowalismy uzbrojeni w apraty fotograficzne. W poszukiwaniu Wielkiej Piatki udalismy sie do 2 kenijskich Parkow Narodowyh - Masai Mary oraz Nakuru. Po raz perwszy zdecydowalismy sie na zorganizowana wycieczke co mialo swoje plusy oraz minusy. Najpierw o tych pierwszych - 3 posilki dziennie, czysta posciel, czyste lazienki, wygodne lozka, czysty minibus, nieprzejmowanie sie niczym tylko chloniecie afrykanskiej przyrody. Minusy? Zamkniecie w gettach dla turystow, oddzielenie od rodowitych kenijczykow oraz turysci, ktorych ignorancja byla przerazajaca o czym nieco pozniej... Niestety safari nie nalezy do rzeczy tanich. Nam udalo sie wynegocjowac cene 95$/dzien, przy czym wiekszosc turystow, ktorzy jechali z nami za to samo placila 120-130$. Na ta kwote skladaja sie oplaty za parki narodowe (60$/dzien), noclegi (10-20$); jedzenie oraz transport z opieka kierowcy prewodnika. Taniej wyszlo nam wiec wziac udzial w zorganizowanym safari niz probowac zrobic cos na wlasna reke. W parkach narodowych mozna sie poruszac tylko w samochodach, a poniewaz nie mielismy swojego safari wydaje sie byc najrozsadniejsza opcja.
Z Nairobi udalismy sie najpierw do Masai Mary, ktory znajduje sie niedaleko granicy z Tanzania. Wraz z tamtejszym Parkiem Narodowym Serengeti tworza jedna kraine geograficzna slynaca z tabunow dzikich zwierzat. I rzeczywiscie. W Masai Marze udalo nam sie "upolowac" 3 przedstawicieli Wielkiej Piatki - Bawola, Slonia oraz krola dzikich zwierzat czyli Lwa. Samo safari jest ciekawym doswiadczeniem. Niestety sama przyjemnosc psuja olbrzymie ilosci samochodow. My jestesmy tutaj jeszcze przed sezonem, a i tak po parku grasowalo okolo 15 samochodow z turystami. Zwierzeta sa niezwykle przywyczajone do obecnosci aut. Lwy lezace w trawie otoczone wianuszkiem samochodow z turystami robiacymi zdjecia to normalny widok, najblizej nas lew, slon byly ok 1 metra. Dawalo to naprawde sporo frajde ogladania dzikich zwierzat, zwlaszcza ze napotkalismy lwia rodzine z kociakami. Niestety nie dane nam bylo zobaczyc migracji dzikich zwierzat przez rzeke Mara - co ma obecnie miejsce. Zebry, gazele, impale i inne 4 kopytne zrobily sobie akurat przerwe. W sumie w Masai Marze widzielismy okolo 25 gatunkow dzikich zwierzat wliczajac w to zyrafy, zebry, hipopotamy, krokodyle.
W poszukiwaniu dalszej 2 udalismy sie do innego parku narodowego - Nakuru, w ramach ktorego znajduje sie jezioro o tej samej nazwie. Tu moglismy podziwiac nosorozce ( 2 rodzaje - czarny i bialousty). Niestety na ostatniego z wielkiej piatki nie udalo nam sie zapolowac. Gepardy bardzo trudno zauwazyc, chowaja sie w lasach i trzeba miec sporo szczescia, aby je zobaczyc podczas jednodniowego safari w Nakuru.
Nasza grupa turystow byla dosc miedzynarodowa, oprocz nas jeszcze 2 Niemcow, Amerykanka, Chinczyk i Malezyjka. Niestety po raz kolejny przekonalismy sie, ze glupota ludzka nie zna granic. Amerykanka uwierzyla, ze owoce z drzewa kielbasianego jadla na sniadanie w formie zmniejszonych kielbasek, nie wiedziala kim sa Masajowie; Malezyjka dowiedziala sie, ze w Kenii mozna zachorowac na malarie i zolta febre, dodatkowo trzeba bylo je tlumaczyc jak wyglada typ samochodu pick up.To tylko niektore kwiatki z naszej kilkudniowej wspolnej podrozy....
Oczywiscie udalo nam sie zobaczyc takze wszystkie mecze wymykajac sie z turystycznych gett i ogladajac je wspolnie z Masajami w Masaj Marze, oraz tubylcami w Nakuru. Mecze w takiej atmosferze smakuja zdecydowanie przyjemnniej, nie wspominajac o tym, ze cena piwa zdecydowanie nizsza.
Do Nairobi wrocilismy 4 lipca - data nieprzypadkowa. Naprawde zalezalo nam na zaglosowaniu w wyborach prezydenckich co nie bylo nam dane w Addis Abebie. Na szczescie wszystko odbylo sie bez wiekszych problemow (poza tym, ze pomylono moje imie z nazwiskiem - no, ale zdarza sie...). Wieczorem czekalismy z niecierpliwoscia na wiesci z kraju, ktore okazaly sie zatrwazajace... Komorowski wygral z naprawde niewielka przewaga. Czy w Polsce znajduje sie tak wiele glupich i ograniczonych ludzi, ktorzy nie pamietaja tego co Kaczynski robil jako premier? Zapomnieli o wszystkich klamstwach, mataczeniach, koalicji z LPR i Samoobrona? Czy glosowali moze na niego, ze wzgledu na brata ktory zginal w katastrofie lotniczej? Jesli tak to tylko potwierdza glupote i ignorancje sporej czesci naszego spoleczenstwa. Jesli ktos z czytajacych glosowal na Jaroslawa niech prosze w komentarzu wyjasni mi dlaczego. Moze to ja nie jestem w stanie tego pojac...

Nairobii jest miastem bardzo niebezpiecznym, ale jednoczesnie zaskakujacym. Urzekla nas olbrzymia ilosc wiezowcow, kawiarni, knajpek i restauracji. Przeszlismy sie do parku Uhuru gdzie odpoczywaja rodziny z dziecmi. Takich terenow zielonych nie ma nawet Warszawa...

Tego posta pisze juz z Tanzanii, ktora z Kenia jest niezwykle dobrze skomunikowana. Cala podroz z Nairobii do Moshi, ktore znajduje sie u stop Kilimandzaro zajela nam ok7 godzin, formalnosci wizowe trwaly 20 minut (najszybciej wydana wiza w histori - oczywiscie 50$). Mam spory niedosyt Kenii, ale niestety czas nie pozwala nam na dluzszy tam pobyt. Naprawde chcialbym poznac wieksza ilosc mieszkancow, odwiedzic jezioro Wiktorii, pobyc na tamtejszych plazach, popodziwiac Masajow z rozcietymi malzowinami usznymi i noszacych tradycyjne stroje. Chetnie tu wroce.
Moshi jest baza wypadowa na Kilimandzaro. Stad wyrusza wiekszosc wypraw. Nam udalo sie wynegocjowac cene 800 dolarow/osobe za 5 dniowe wejscie.Z tej kwoty 520 dolarow/osobe zostaje w kasie Parku narodowego/Panstwa. Bedzie nam towarzyszylo 6 osob - 2 przewodnikow, kucharz oraz 3 tragarzy. Moshi znajduje sie na wysokosci 800 m nad poziomem morza, szczyt Kilimandzaro to prawie 6000m n.p.m. Zapowiada sie ciekawa wyprawa.

Kilka spostrzezen

Policja drogowa w Kenii
Poziom korupcji jest niesamowity. Jadac ciezarowka bylismy co chwile zatrzymywani i kierowca wreczal lapowki -100 szylingow - ok 1,5$ - i jechalismy dalej. Tak naprawde zatrzymywano nas po to, aby kierowca zdazyl wreczyc pieniadze. W sumie takich "kontroli" mielismy ok 15.

Oplaty za Parki Narodowe
pomiedzy 40, a 60 dolarow za dzien pobytu. Naprawde olbrzymie kwoty stanowiace spory wklad do PKB panstwa. W ciagu ostatnich 3 lat oplaty wzrosly o 100%. Niestety nie przeklada sie to na poziom zagospodarowania parkow narodowych i stopien ochrony dzikich zwierzat

Napisał piotr dnia 2010-07-05 o 18:06:44








Dodaj komentarz


Komentarze

Komorowski wygrał ostatecznie 6 punktami, ale był moment że było krucho! Znajomi którzy głosowli na Kaczyńskiego tłumaczyli że Komorowski jest nijaki, zbyt ugodowy. No cóż każdy ma swoje zdanie. Ale większość nie chciała powtórki z rozrywki! Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo miłych wrażeń!

Barbara Stawicka
2010-07-06 09:53:24