avatar blog

Malawi

Malawi

Witajcie w Malawi, kraju rzadzonym przez prezydenta Nowazi Dr Bigu wa Mutharika. Prezydent lubi spelniac swoje obietnice. Wlasnie otworzyl nowe silosy na zboze, tak aby sie nie marnowalo. O dokonaniach i spelnionych obietnicach prezydenta spiesza doniesc posluszne mu media, jedyny kanal telewizyjne MBC oraz radio. Wiadomosci podawane sa w 2 jezykach - cziczawa oraz angielskim, tak aby kazdy mogl docenic osobe Pana prezydenta. Jakie byly jego inne dokonania? Wprowadzil dla tych obrzydliwie bogatych turystow z zachodu obowiazek wizowy. Teraz Malawi jest jednym z najmniejszych krajow afrykanskich z jedna z najdrozszych wiz kosztujacych 70dolarow. Na szczescie Pan prezydent pomyslal o tych podroznikach, ktorzy chca jedynie przejechac przez przepiekny kraj Malawi - 7 dniowa wiza tranzytowa kosztuje tylko 50 dolarow. Pan Prezydent pomyslal takze o swoich urzednikach. Wizy nie wydaje sie bowiem na granicy, a w jednym z kilku urzedow. Trzeba otrzymac wiec specjalny list, ktory umozliwi wjazd do kraju (wydawany na granicy), a potem dojechac w wyznaczone miejsce. Nam wyznaczono Mzuzu, oddalone od granicy o ok 250 km. Urzednicy Pana Prezydenta nie lubia sie przemeczac i zamykaja swoje biura imigracyjne ok. godziny 5. Nie mysl, ze wystarczy byc o 7.30 rano i szybko dostaniesz wize. Przeciez o tej porze nie pojawil sie jeszcze szef urzednikow, ktory musi potwierdzic i sprawdzic bardzo dokladnie Twoje podanie. Idz spokojnie zjedz sniadanie. Przeciez wlasnie przenocowales w Mzuzu - miescie gdzie najwieksza dziura do spania kosztuje 10 dolarow. I jak sniadanie? Smakowalo? Nie przejmuj sie, ze w restauracji zabraklo herbaty, przeciez byly frytki, jajka oraz kawa. Powinno wystarczyc. O zbliza sie 9. Juz pojawil sie szef. Doglebne sprawdzenie Twoich dokumentow nie zajelo mu dlugo - tylko 15 sekund. Juz na papierze widnieje jego podpis. Jeszcze jedyne 50 dolarow i juz mozesz udac sie na wypoczynek do Nkhata Bay. Pamietaj jednak: wize masz tylko na 7 dni.
Jeszcze tylko poltorej godziny w rozpadajacym sie busie - bo tyle potrzeba na pzrebycie 47km i juz mozesz cieszyc swoje oczy widokiem jeziora Niassa. Zapewniam. Widok to przecudny, zwlaszcza podziwiany z chatki na palach wznoszacej sie tuz przy brzegu jeziora, ktorego wody blyszcza w pelnym sloncu, a w reku spoczywa zielona, oszroniona butelka narodowego piwa Malawi o nazwie Carlsberg. Dumy Malawi - Piwa kukurydziango KucheKuche - niestety nie dopilismy do konca. Przeszkodzil nieco jego zbyt wodnisty smak.
Miejsce do podziwiania pieknego jeziora wybralismy przecudne. Nazywa sie nieco dziwnie - Mayoka Villige, natomiast sama jego organizacja zachwyca. Czyste pokoje, dobra kuchnia, darmowe maski do nurkowania, przepiekna pogoda. Odpoczywamy. Po raz pierwszy od prawie poltora miesiaca odpoczywamy. Dzis czeka nas naprawde ciezki dzien. Rano ok, 7 obudzilo mnie slonce i zmusilo do przeplyniecie kilkuset metrow w jeziorze. Potem trzeba bylo wyschnac na lezaku. Ech, to sniadanie.... salatka z owocow, domowej roboty chleb, jajeczko i swiezo wycisniety sok z pomaranczy pozostawilo mnie totalnie bez energii. Znow lezak zawolal mnie do siebie. Jakos tam dotarlem, ulozylem sie na reczniku i zaczalem czytac ksiazke wziata dnia poprzedniego z baru.... Ile mozna sie opalac, przeciez trzeba nieco poplywac, a potem wypic butelke narodowego piwa Malawi o nazwie Carlsberg zakupiona dzien wczesniej w sklepie. Niestety Mayoka Village nalezaca do Brytyjczykow narzuca europejskie ceny na swoje i inne produkty. Do wioski mamy daleko. Cale 15 minut spaceru z gorki, z wioski trzeba jednak wracac pod gorke. To naprawde spory wysilek. Brzuch wypelniony swieza, jeziorna rybka, frytkami, salatka i ciastem z bananami, a tu trzeba wrocic. Jakos jednak damy rade. W koncu mamy wprawe po Kilimandzaro.... Te i inne ciezkie zadania bedziemy znosic do niedzieli. Potem zaczynamy nasz bieg ku wybrzezu Oceanu Indyjskiego. Do przebycia ok 2000km. Tam jednak znow czeka na nas plaza i moze jakis inny narodowy mozambijski drink....

Napisał piotr dnia 2010-07-16 o 12:57:32








Dodaj komentarz


Komentarze

No i w tym miejscu tej wyprawy szczerze Wam zazdroszczę. Trzeba było Wam przebyć aż tyle kilometrów, by zaznać takiego raju .... Satysfakcję i spokój czuć wreszcie w tym wspomnieniu. Odpoczywajcie, odpoczywajcie i niech Wasze umęczone ciała zaznają wreszcie odrobinę afrykańskiego relaksu.

sistera Adriana
2010-07-22 11:31:40