avatar blog

75 dni bez seksu

Ni mniej ni wiecej. To dluzej niz my tutaj... Zaloba na calego, ale przeciez umarl krol, niech zyje bol. Za zlamanie zakazu grozi chlosta, wiec wyobrazam sobie dopuszczajacych sie wykroczenia cielesnego tylko po to, by jeszcze biczyka zaliczyc. Wstrzemiezliwosc byla w sumie wskazana, by odzyskac balans w naturze, zwazywszy, ze krol Sobhuza II, w chwili swej smierci w 1982 roku najdluzej panujacy monarcha swiata, w akcie (aktach) antycypacji wyreczyl lud, plodzac ponad 6 dzieci z kazda ze swych 100 zon. To najstarsza z nich, zwana pieszczotliwie Dzeliwe, czyli Wielka Slonica, zaordynowala ogolnonarodowa smute po dzielonym mezu. Po zrozumiale dlugich targach o sukcesje, nowym wladca Swazilandu, panstewka liczacego obecnie 1,1 miliona mieszkancow, zostal ksiaze Makhosetive, przybrawszy imie Mswatiego III. Rzadzi do dzisiaj, przedstawiany wraz z malzonka w formie ikonopodobnej, na tle jakby niechlujnie nasmarowanego farba krzyza.
To kraj wszystkiego co male. Ale maja wlasna walute o nazwie lilangeni (emalangeni w liczbie mnogiej), skorelowanej z poludniowoafrykanskim randem w stosunku 1:1 z ta roznica, ze w Swazilandzie za wszystko mozna placic randami, zas w RPA nikt waluty o nazwie lilangeni nie chce.
Wpadamy tu tylko dlatego, ze dlaczego nie. To osmy, przedostatni kraj na naszej drodze, drugi po Malawi z wczesniej nieplanowanych. Wpadamy jak burza do stolecznego Mbabane, metropolii liczacej tylu mieszkancow, co dwie trzecie Elblaga, z ktorego pochodzi Piotrek. Metropolii zaskakujaco jednak roznorodnej pod wzgledem marek samochodow i zaskakujaco nieroznorodnej pod wzgledem oferty kulinarnej. Konczymy w KFC, ktore po niebycie gdziekolwiek wczesniej na naszej trasie, wyrastaja nagle jak grzyby po deszczu, oferujac udko kurczaka w cenie kurczaka calego.
Ale zaczelismy symbolicznie. Na ktoryms postoju w drodze do Manzini a potem do Mbabane pewna starsza Amerykanka imieniem Marge spoglada na moj paszport i pyta, czy aby nie jestesmy z Polski. Jestesmy. 'Oh, Greg, they're from Poland!' Jej malzonek mial babcie Polke. 'Ona wyszla z Polski w 1900', mowi ow przemily starszy pan, ktory przechowuje - takze w jezyku - pierwiastek polskosci, ktorego my nie mozemy objac wyobraznia. Pracowali przez dwa lata dla Peace Corps w Lesotho, a teraz od kilku miesiecy nadzoruja wprowadzanie systemu bezplatnej edukacji dla najmlodszych w tym mini krajiku. Tego typu historie rozkladaja mnie na lopatki. Kiedy zaczal mowic lamana polszczyzna, cos mi wpadlo do oka i musialem chwilke pomrugac. Nie potrafilem mu nic odpowiedziec.

Napisał adrian dnia 2010-07-28 o 18:20:01








Dodaj komentarz


Komentarze

Adrian, mi też właśnie wpadło coś do oka...

Biliana
2010-12-07 08:21:31

Z seksem Ci nie pomogę, ale już pogratulować osiągnięcia kraju docelowego mogę ;-)

Kóba
2010-07-28 00:06:34