avatar blog

Hajle

Pewien podróżnik i zapalony fotograf planował jeszcze raz odwiedzić Afrykę, której był głodny. Wyszedł raz z domu, do którego już nie dane mu było powrócić. Poproszono nas o upamiętnienie i zgodziliśmy się bez wahania. Poniżej list...

Napisał adrian dnia 2011-05-20 o 10:44:39

Co należy

Po powrocie na łono ziemi ojczystej i uzyskaniu dostępu do pełnej gamy polskich liter, pomyślałem sobie, że zarówno na własny późniejszy użytek jak i być może dla Ciebie, drogi czytelniku/droga czytelniczko, warto by było zamieścić li...

Napisał adrian dnia 2010-11-05 o 23:45:11

Rzeczy ulubione

Dorastanie, to mentalne, polega chyba na okreslaniu listy rzeczy ulubionych, tych, ktore sprawiaja nam przyjemnosc. Konkretnej listy.
Lubie orzechy nerkowca. Upewnilem sie co do tego wlasnie w Afryce, gdzie na kazdym postoju minibusow do okien...

Napisał adrian dnia 2010-07-30 o 18:49:52

75 dni bez seksu

Ni mniej ni wiecej. To dluzej niz my tutaj... Zaloba na calego, ale przeciez umarl krol, niech zyje bol. Za zlamanie zakazu grozi chlosta, wiec wyobrazam sobie dopuszczajacych sie wykroczenia cielesnego tylko po to, by jeszcze biczyka zaliczyc. Wstrz...

Napisał adrian dnia 2010-07-28 o 18:20:01

Nienawidze Shakiry!

Tytul zadziorny, ale nie bede sie nad nim rozwodzil. Najzwyczajniej w swiecie przekroczylem granice, poza ktora dzwieki i slowa pewnej mundialowej piosenki, tego nowego nieszczesnego hymnu Afryki, wywoluja fizyczny bol.
Poza tym Leonardo DiCapr...

Napisał adrian dnia 2010-07-27 o 12:37:22

Ludzie i miejsca

Po zejsciu z Kilimanjaro w lustrze byl kto inny. Podobnie po trzydniowym maratonie komunikacyjnym do Tofo. Twarz jakby pogieta, brazowa od opalenizny i syfu, gromadzacego sie zwlaszcza w coraz bardziej wydatnych jej zagieciach i kurzych lapkach. Jesl...

Napisał adrian dnia 2010-07-27 o 11:59:41

Bez tytulu

Wiesz jak jest, Pawelku. Jest niedziela. Dzien bozy. Trzeba zaczac modlitwa. Wyobraz sobie, ze kierowca autobusu na trasie Mzuzu-Lilongwe wylacza radio na postoju w miejscu wyjazdu, jeden z grupki gromadzacych sie powoli pasazerow wstaje i posrod cis...

Napisał adrian dnia 2010-07-21 o 14:54:23

Schody do nieba

Wizualny post Dodomy (dlaczego kojarzy mi sie z Sodoma?) zamieniamy na widok wnetrza autobusu. Znowu wprowadzono nas w blad i cos co mialo jechac okolo 10 godzin, jechalo godzin 14. Do Mbei. Po drodze wpadaja amerykanskie dzieciaki licealne z wyciecz...

Napisał adrian dnia 2010-07-17 o 16:23:27

Droga Coca-Coli

Marangu to inaczej droga Coca-Coli. Wejscia na Kilimanjaro sa mniej lub bardziej trudne i ta sciezka niby nalezy do tej pierwszej grupy. Jednak dla tak niewykwalifikowanych lazikow, kompletnie nieprzygotowanych sprzetowo i rzucajacych sie na gleboka...

Napisał adrian dnia 2010-07-17 o 15:30:23

Kongres partii miast finalu

O skladzie finalistow pierwszego w historii mundialu 'na afrykanskiej ziemi' (tak tu sie najczesciej do tego odnosza) dowiedzielismy sie na wysokosci odpowiednio 2700 (Holandia) i 3700 m npm (Hiszpania), dzieki mojemu niezlomnemu przyjaciel...

Napisał adrian dnia 2010-07-12 o 12:53:59

Z glowa w chmurach

Zdobylismy ja. Obaj. Po nocnym podejsciu, okolo godziny 5.00 nad ranem. Trudna byla i z poczatku niechetna. Nie przyjmowala kart, wiec musielismy wysuplac gotowke w walucie wymiennej. U dolu zarosnieta, zapuszczona. Im wyzej, tym bardziej odkryta, al...

Napisał adrian dnia 2010-07-10 o 13:46:08

Z kamera wsrod ludzi i zwierzat

Nairobi mialo sie stac i stalo sie nasza baza wypadowa na poludnie kraju. Tam tez sa kenijskie parki narodowe i rezerwaty, oferujace safari (odrobine tansze niz na terenie slynnego tanzanijskiego Serengeti). Jako, ze samodzielna wyprawa okazala sie n...

Napisał adrian dnia 2010-07-05 o 18:37:19

Hakuna matata

Jestem ignorantem, bo naprawde bylem przekonany, ze ten rozslawiony przez 'Krola lwa' zbitek slowny nic nie znaczy. Otoz znaczy. W Suahili, jezyku kenijskiej ulicy, tlumaczy sie ow fraze na 'no problem'. Napisalem 'jezyku uli...

Napisał adrian dnia 2010-07-05 o 17:35:17

Czas to pieniadz czyli przygoda z kozami

Komu w droge, temu w noge. Trzydniowy, wakacyjny pobyt w Jince dobiegl konca, podobnie jak skonczyla sie nasza cierpliwosc do etiopskich przywar. Na meczu Hiszpania-Chile pozegnalismy sie z Hiszpanami i Belgiem, i po raz ostatni przylozylismy glowy d...

Napisał adrian dnia 2010-06-30 o 12:39:17

Nigdy tu juz nie powroce

Oprocz biegania na dlugie dystanse i coraz bardziej swiadomego i bezpiecznego seksu (duzo uswiadamiajacych reklam i anonsow, takze a propos profilaktyki antymalarycznej, pomiedzy kilkunastoma wariacjami na temat polskiej reklamy Prusakolepu, czym sa...

Napisał adrian dnia 2010-06-30 o 11:51:33

Anus mundi i nowy kwiat

Nieopatrznie spozyty sok z papai konczy sie w ubikacji - stara zasada... Zimna ceramika stala sie doslownie podstawa naszej egzystencji. Podstawa bez przytwierdzonej don deski (to jakas swiecka tradycja na tym kontynencie). Tytulowy anus trzeba wiec...

Napisał adrian dnia 2010-06-21 o 17:48:08

Drugie Jeruzalem

Tak ja zowia. To mala wioska posrod gor. Kolejne swiete miejsce Etiopii, gdzie krolowie dynastii Zagwe zostawili byli po sobie 11 kosciolow wykutych w pomaranczu wulkanicznej skaly, zlobionych z gory na dol, co podobno zajelo tylko 23 lata pod koniec...

Napisał adrian dnia 2010-06-19 o 19:34:28

Przystanek Alamata

Minusem tego rodzaju wypraw jest to, ze kazdego dnia trzeba myslec o kolejnym, zwlaszcza, jesli w pakiecie z zabytkami nie uwzgledniono drog i podroz z miasta do miasta liczy sie w dniach. Nasz dzien w Aksum minal wiec takze na poszukiwaniu transport...

Napisał adrian dnia 2010-06-19 o 19:11:37

Drogi pamietniku...

Jestesmy w Gonder i jest tak bardzo fajnie! Sa tu zamki (budowniczowie nieznani, zaordynowane edyktem cesarza Fasiledesa, XVII-XVIII wiek), kosciolki (sliczny i zacisznie polozony na wzgorzu Debre Berhan Selassie), fajni ludzie. Jedlismy juz ich traw...

Napisał adrian dnia 2010-06-15 o 19:28:40

Nic za friko

Etiopczycy sa jak laleczki na sznureczkach: drobnej budowy, niewysocy, o cukierkowych, smuklych, pieknych twarzach, jakze innych od obliczy Sudanczykow - jakby rzezbionych w hebanie, o bardzo zdecydowanych afrykanskich rysach i czesto bardzo ciemnej...

Napisał adrian dnia 2010-06-15 o 18:52:52

Faranji time

Budzenie chartumowych wlascicieli hotelowych i dostanie sie na dworzec autobusowy w Chartumie rzeczonym zajelo nam troche czasu, wiec pierwszy bus do przygranicznego Gallabat via Gedaref pomknal w sina dal bez nas. Po kilku niezbyt wnikliwych kontrol...

Napisał adrian dnia 2010-06-14 o 00:45:03

Khartoum

Miasto-moloch, miasto-potwor, w ktorego zylach (czyt. prostopadle krzyzujacych sie ulicach) plyna niezliczone ilosci ludzi, przebiegajacych jezdnie gdzie popadnie. Miasto-targowisko a przez to ogarniane tylko po zmierzchu totalne miasto-smietnik, w k...

Napisał adrian dnia 2010-06-13 o 11:07:11

Inshallah

Po zaanektowaniu pokoju dla szesciu (kobiety oddzielnie) w miejscowym przytulku, wieczor uplynal nam na zwiedzaniu Wadi Halfy, miasta powstalego po tym, jak oryginalna Halfa zostala zalana podczas formowania Jeziora Nasera. Owo istne miasto biznesu i...

Napisał adrian dnia 2010-06-13 o 10:44:33

'Don't worry! You're in Africa!'

Owe dwa zdania, spontanicznie wyrzucone z siebie przez kolejnego meza opatrznosciowego naszej wyprawy, niejakiego Hatema, automatycznie przeszly do legendy, stajac sie jednoczesnie mottem calej drogi. Wypowiedzial je jednak dopiero pod koniec jak na...

Napisał adrian dnia 2010-06-10 o 12:47:16

Asuanski Haron

Asuan przywital nas nocnym upalem i obietnica przebicia sie do Sudanu w jedyny mozliwy sposob: promem do Wadi Halfy po najwiekszym na swiecie jeziorze uczynionym ludzka reka: Jeziorze Nasera na Nilu, ktory swa nazwe wzial od pierwszego prezydenta Egi...

Napisał adrian dnia 2010-06-09 o 10:13:14

Taxi?

Egipcjanie to najmilsi ludzie swiata. No moze zaraz za Sudanczykami. Chyba, ze chca ci cos sprzedac (90 procent czasu) lub wsiadaja za kolko jednego z eksponatow tego ich istnego samochodowego zlomowiska. Leciwe Daewoo, Lady, czy - jak rany! - nawet...

Napisał adrian dnia 2010-06-08 o 21:26:17

Konno na piramidy i po kurczaki do Asuanu

Ladujemy na lotnisku w Kairze w niedziele o 3.00 w nocy czasu miejscowego, ale po wyjsciu z samolotu uderza nas fala tutejszego ciepla, a wlasciwie goraca. Pociag do oddalonego od Kairu o kilkaset kilometrow Asuanu przy granicy z Sudanem mamy o godzi...

Napisał adrian dnia 2010-06-07 o 00:16:38

Klimat Eurocity

Eurocity tez moze miec swoj klimat. Do Berlina jechalem bowiem w wagonie opanowanym przez braci ze wschodu. Trzech z nich bylo w moim przedziale i dosc szybko przeszli do rzeczy - rozlozywszy jakas dziwna zieleninke, wedliny i talerz serow, obalili b...

Napisał adrian dnia 2010-06-06 o 23:55:06

Pierwsze koty robaczywki

Aaaaaaaaleluja! W myśl starej zasady, ze ten się coś tam, kto się coś tam, poszli my po rozum do pośrednika i ostatecznie, mimo inicjacyjnego zonka, dostali my wizy sudańskie! O, dzięki ci Global Visa Services! Trudno byłoby nam bowiem omin...

Napisał adrian dnia 2010-06-03 o 23:46:21

Zonk

Pierwsza styczność z murem urzędniczym i pierwszy zonk - odmówiono nam wiz do Sudanu w ichniejszej berlińskiej ambasadzie... Brak potwierdzenia rezerwacji hotelowych (trzeba było w aplikacji wizowej wpisać miejsce pobytu, więc też i wpisali...

Napisał adrian dnia 2010-06-01 o 23:41:34

Leniwe popołudnie

To może Kair-Kapsztad? Padło pytanie, ale nie załapałem go, bo i szyby w samochodzie opuszczone do bólu, i wiater wiał, i kwiaty pachły… Jechaliśmy w leniwe letnie popołudnie z piotrkowego Elbląga nad morze – Piotr za kółkiem, ja obok...

Napisał adrian dnia 2009-10-25 o 16:53:25